#studia-w-usa #wymiany-miedzynarodowe

5 zaskakujących rzeczy jakie doświadczyłam podczas studiowania na wymianie międzynarodowej w amerykańskiej uczelni

Studia w USA – czym mnie zaskoczyły?

  • W ramach międzynarodowej wymiany bilateralnej studiowałam przez 1 semestr na University of Washington w Seattle w USA 
  • Studia w Ameryce zdecydowanie różnią się od studiów w Europie
  • Europa powinna czerpać z zalet systemu szkolnictwa wyższego i kultury akademickiej w Stanach Zjednoczonych
Chcesz dowiedzieć się jak Lagunita Education może Ci pomóc? Spotkaj się z nami!

Na IV roku swoich studiów prawniczych na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego uczestniczyłam w międzynarodowej wymianie bilateralnej w Stanach Zjednoczonych. Przez trzy miesiące amerykańskiego kwartału miałam przyjemność studiować na University of Washington, 14. najlepszej uczelni na świecie według rankingu szanghajskiego. Wymiana naukowa do Stanów była najlepszym doświadczeniem w moim życiu i pozwoliła mi m.in. spojrzeć krytycznie na sposób nauki i organizację szkolnictwa wyższego, które znałam od lat. Truizmem jest stwierdzenie, że edukacja w USA znacząco różni się od modelu prezentowanego w Europie. Większość różnić oceniam korzystnie na rzecz Amerykanów. W niniejszym wpisie opiszę pięć najbardziej zaskakujących różnic, jakie doświadczyłam studiując w Stanach Zjednoczonych.

1. Profesorzy są na równi ze studentami

Amerykańscy profesorowie są przyjaźni, bezpośredni i zawsze gotowi do pomocy. W Ameryce używanie tytułów naukowych jest rzadkością w codziennym życiu akademickim. Do większości pracowników naukowych zwraca się po imieniu, a maile adresuje się zwracając „Hi Thomas” zamiast popularnego w Europie zwrotu „Dear Profesor Thomas Marcus”. Studenci traktowani są jako równi partnerzy w dyskusji, która odbywa się na zajęciach, a nie jako uczniowie których trzeba wszystkiego nauczyć. Dydaktycy często zostają po zajęciach i rozmawiają ze studentami na wszelkie tematy, niekoniecznie akademickie. Zazwyczaj mają też otwarte dyżury, na które każdy może przyjść i skonsultować swoje wątpliwości. Ponadto chętnie włączają studentów w prowadzone przez nich badania naukowe i granty badawcze, a najlepszym uczniom oferują niekiedy prace w swoich firmach.

2. Szeroki wybór przedmiotów i bardzo późna specjalizacja

Amerykańscy studenci mają nieporównywalnie szerszy wachlarz przedmiotów do wyboru i w przeciwieństwie do swoich europejskich rówieśników na pierwszych 2-3 latach studiów nie są ograniczani do dokonania wyboru kursów tylko z ich kierunku wiodącego. Specjalizacja w Stanach Zjednoczonych zaczyna się zazwyczaj dopiero po drugim lub trzecim roku studiów. Ponadto nie trzeba ograniczać się tylko jednej dziedziny wiedzy. Wiele studentów decyduje się na równoległe studiowanie dwóch kierunków (joint majors) lub dobranie do kierunku wiodącego kierunek uzupełniający (major, minor). Nawet będąc jedynie na wymianie naukowej miałam możliwość dokonania wyboru z ponad 400 przedmiotów i pomimo że studiowałam prawo mogłam wybrać z College of Art & Science takie przedmioty jak np. balet, literaturę rosyjską lub wprowadzenie do nauki o prawach kobiet i mniejszości.

3. Wielkość kampusów i nowoczesna infrastruktura

Amerykańskie uczelnie słynną z rozległych i nowoczesnych kampusów, których powierzchnia często zajmuje obszar dzielnicy przeciętnego europejskiego miasta. University of Washington, na którym studiowałam poza kilkunastoma budynkami uczelnianymi mieścił trzy ogromne biblioteki, siłownię, jeden z największych stadionów w mieście, muzeum oraz galerię sztuki. Ponadto budowle otoczone były przez przepiękne ogrody, rzeźby i fontanny. Jeśli chodzi o wyposażenie klas to Europa nie umywa się do Ameryki. Same zajęcia są często prowadzone w Stanach w interaktywny sposób, wymagający używania komputera lub telefonu przez studentów. Prowadzący często korzystają z internetowych quizów i gier; wyświetlają filmy, stand up’y i wystąpienia TED-Ed oraz angażują studentów w prowadzenie prezentacji i udział w projektach grupowych. W amerykańskich bibliotekach można poza książkami wypożyczyć także sale z rzutnikiem i komputerami, a także sprzęt rekreacyjny i profesjonalny elektroniczny (w tym aparaty i teleskopy). Co więcej, na niektórych amerykańskich uczelniach studenci mają darmowy dostęp do stołówki, więc nie muszą się przejmować kosztami na wyżywienie.

4. Przyjazna administracja

Pracownicy administracji na amerykańskich uczelniach to bardzo często osoby młode, nierzadko nawet sami studenci. Pomimo wielu przeszkód formalno-administracyjnych z jakimi musiałam się zmierzyć podczas wymiany, dzięki znakomitej i kompetentnej kadrze administracyjnej udało mi się szybko z nimi uporać. Podobnie jak pracownicy naukowi, pracownicy administracji są bezpośredni, otwarci i niezwykle pomocni. Chętnie przyjmują studentów i starają się im pomóc nawet jeśli dany problem nie należy do ich normalnego obszaru pracy.

5. Serdeczne otoczenie

W mojej ocenie młodzi Amerykanie są bardziej otwarci i tolerancyjni od Europejczyków. Nikt nikogo nie ocenia, mało kto zwraca uwagę na ubiór i wygląd drugiej osoby. Podczas swoich trzymiesięcznych studiów w Stanach kilkukrotnie widziałam studentów przychodzących w szlafrokach i klapkach na uczelnie. Wiele studentów podczas wykładów dojada śniadanie albo inny posiłek, a profesorowie wydają się do tego przyzwyczajeni. Z mojego doświadczenia wynika, że Amerykanie są ciekawi nowych osób i starają się im pomóc. Kiedykolwiek miałam jakiekolwiek pytanie lub wątpliwość wystarczyło zwrócić się z nimi do pierwszej napotkanej osoby, aby uzyskać pomoc i wsparcie. Studenci w USA są bardzo towarzyscy i mam wrażenie, że nie odczuwają potrzeby konkurowania między sobą tak bardzo jak ma to miejsce na mojej macierzystej uczelni.


Czytaj więcej:
zdjęcie   autora postu o Studia w USA – czym mnie zaskoczyły?

Pomożemy Ci w aplikacji na studia!